Kariera fabrykanta kijów do szczotek

Nie od zawsze jestem właścicielem wielkiej fabryki. Początki były trudne i zupełnie inne niż to, co mam w życiu obecnie. Pamiętam jednak dobrze o tym, przez co musiałem przejść by dojść do mojego stanowiska, i dlatego też szanuję pracę każdego zatrudnionego pracownika.

Najpierw obsługiwałem maszyny do kijów do szczotek

kije do szczotekNie było to zbyt wymagające zajęcie – raczej prosta i monotonna praca, jakich wiele. Po czasie jednak zostałem przeniesiony na nieco inne stanowisko, na którym miałem już więcej trudniejszej pracy. Tutaj miałem znacznie większą okazję do tego, by się wykazać. Postanowiłem dać z siebie wszystko by pokazać kierownictwu, że nadaję się do jeszcze trudniejszych i bardziej odpowiedzialnych stanowisk. Zostało to zauważone, i wkrótce stałem się jednym z kierowników. Zawsze dbałem o to, by kije do szczotek były produkowane w najlepszej możliwej jakości. Nie było to trudne do zrobienia – wystarczyło, bym przez cały czas był na miejscu i kontrolował wszystko, co działo się w zakładzie. Moje wysiłki zostały docenione przez szefów – z każdym miesiącem moje premie było coraz to wyższe i wyższe. Wówczas zdecydowałem się na radykalny krok – wyjechałem do Norwegii i znalazłem pracę na podobnym stanowisku. Po pięciu latach ciężkiej pracy połączonej z maksymalnym odkładaniem, wróciłem do Polski i kupiłem fabrykę. Teraz sam decydowałem o wszystkim, co działo się w firmie. Początkowo nie do końca orientowałem się we wszystkim co powinienem robić, ale po czasie udało mi się przyzwyczaić do nowości. Obecnie idzie mi to wręcz doskonale – fabryka jeszcze nigdy nie przynosiła takich zysków.

Sądzę, że już do końca życia pozostanę przy tej właśnie działalności. Właściwie nic więcej nie jest mi potrzebne do szczęścia – robię to co lubię, a pieniądze z tego są bardzo dobre. Nie żałuję niczego co zrobiłem w życiu jeśli chodzi o karierę – odniosłem pełny sukces.