Tanie ulotki wypadły bardzo źle

Mój szef jest strasznym sknerą i oszczędza niemal na wszystkim. Każdy musi szczegółowo składać raport, z tego jaką trasą jechał i ile benzyny spalił, jeśli brał służbowy samochód na spotkanie. W toaletach znalazł się szary papier toaletowy i najtańsze mydło z dyskontu.

Ulotki niskiej jakości

ulotkiDuża lodówka została sprzedana i zastąpiła ją mała, a sprzątaczka przychodzi tylko raz na tydzień, a nie dwa razy w tygodniu jak do tej pory. Ostatnio jednak przeszedł sam siebie i wybrał tanie plakaty reklamowe. Powiedział, że to przecież bardzo dobre rozwiązanie i nie potrzeba nam przecież niczego na rewelacyjnym papierze czy w nie wiadomo jakiej jakości. Powiedział, że jest jakaś tam drukarnia internetowa, która zrobi to za grosze, w każdym razie dużo taniej niż jakakolwiek drukarnia stacjonarna. My mieliśmy tylko pilnować kiedy kurier przyjdzie z przesyłką, bo towar zamówiony zostanie dostarczony w paczce. Wszyscy uważaliśmy, że to raczej słaby pomysł. Pamiętam jak na początku mieliśmy tanie ulotki i było naprawdę paskudne. Nie żebym życzyła szefowi źle, ale nie mieliśmy dobrych przeczuć. Jak się później okazało przeczucia nas nie myliły. Zamówione przez prezesa tanie plakaty były naprawę bardzo źle.

Na niektórych z nich druk był bardzo krzywo, inne były źle docięte, a kolor czcionki nie odcinał się tak bardzo od tła, mimo iż na projekcie były zupełnie różne. Jednak zwrócić ich nie mogliśmy. Szef był wściekły i kazał nam wydrukować plakaty w stacjonarnej drukarni i wtedy wyszły normalnie. Tanie plakaty poszły w zapomnienie.